![]() |
| źródło: filmweb.pl |
Tytuł: American Horror Story: Kult
Lata produkcji: 2011 – nadal
Liczba sezonów: 7 (w tym 84 odcinki)
Liczba odcinków w sezonie 7: 11
Czas trwania odcinka: 45 min
Twórcy: Brad Falchuk, Ryan Murphy
Gatunek: horror
Udźwiękowienie: lektor polski
Gdy kilka lat temu dowiedziałam się o American Horror Story, byłam w siódmym niebie, ponieważ od kiedy pamiętam uwielbiałam filmy grozy, a serial wydawał mi się jeszcze lepszym pomysłem niż filmy – pozwalał stworzyć złożoną, wiarygodną historię, a nie po prostu wykreować płaskie postacie, uciekające przed jakimś straszydłem. Pierwsze trzy sezony pochłonęłam niemal na raz, później nieco zwolniłam aż do sezonu Roanoke, po którym niemal straciłam wiarę, że AHS mógłby odzyskać dawny polot i wyjątkowość z sezonu pierwszego i drugiego. Kultu nie wyczekiwałam, ale byłam ciekawa, co tym razem pokażą nam twórcy. Byłam pewna, że będzie on lepszy od poprzedniego sezonu, ale nie miałam wobec niego żadnych oczekiwań.
Sezon siódmy American Horror Story opowiada m.in. historię młodego mężczyzny, Kaia – fanatycznego zwolennika polityki Donalda Trumpa oraz dwóch kobiet, żyjących w związku homoseksualnych i wychowujących syna – Ally i Ivy, które popierają Hilary Clinton. Ich losy splatają się w okolicy ubiegłorocznych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych i zaprzysiężeniu Trumpa na prezydenta. Wszystkich bohaterów wkrótce połączy albo sekta, albo związane z nią przerażające i szalone wydarzenia.
Jak to bywało w poprzednich sezonach American Horror Story, także i w tym pojawiają się znajome twarze, ale nowe dostają duże znaczące role, co wprowadza powiew świeżości do całego sezonu. Wśród nowych twarzy pojawia się Billie Lourd i Alison Pill, które pośród całego tego szaleństwa, które zostaje nam zaserwowane, błyszczą wręcz u boku postaci wykreowanej przez Evana Petersa.
Nie sposób jest nie porównywać najnowszego sezonu serialu z poprzednimi. W Kulcie krew zalewa ekran, a trup ściele się gęsto. Twórcy od czasu do czasu nas zaskakują, ale nie, tak, jak bywało to na początku, w każdym odcinku, przez co wydaje się, że niektóre z nich są po prostu zapychaczami. Na szczęście nie ma ich za wiele.
Serial co jakiś czas serwuje nam retrospekcje zdarzeń, mających miejsce kilka dekad wcześniej, a nawiązujące do faktycznie istniejących sekt czy innych wydarzeń. Jest to ciekawe, o ile nie trwa cały odcinek (lub większą jego część), bo wtedy rozpada się cała budowana przez kilka wcześniejszych odcinków narracja.
Opowiadana przez Kult historia jest przyjemna (o ile tak można powiedzieć krwawych obrazkach niejednokrotnie opartych na faktach), bohaterowie niejednowymiarowi, ale zanadto czasem przeskakujący między kilkoma różnymi charakterami – wyłączywszy, oczywiście, postacie, które są szalone z natury, a ich rola polega na tym, by balansować nastrojami nie tylko swoimi, ale także innych. Jednak miejscami staje się nużąca, mimo iż realistycznie oddane makabryczne morderstwa i tortury niejednokrotnie zmroziły mi krew w żyłach i sprawiały, że chciałam odwrócić wzrok a jednocześnie nie mogłam nawet mrugnąć. Nadal czekam aż wróci dawny AHS, ale z tego sezonu jestem zadowolona dużo bardziej niż z Sabatu czy Roanoke.
PODSUMOWANIE
+
świeże twarze w rolach głównych
retrospekcje oparte na faktach
realistycznie ukazane morderstwa i tortury
–
niektóre odcinki w formie zapychacza
przeskoki między charakterami bohaterów
+/-
dobrze wykreowane szaleństwo – niestety nie lepiej niż w Asylum
Ocena: 6/10
niezły
Znajdź mnie w aplikacji TV Time – nick: sylwiafelicja

Komentarze
Prześlij komentarz